Let's talk about Sleeping with Other People
O czym pisali użytkownicy Filmwebu? Otóż, o tym jakim wulgarnym filmem jest Sleeping with other people. "To film dla seks-maniaków", "ile można słuchać o seksie", "jedynym poruszanym tematem w tym filmie są sprawy intymne"... po przyjemnej lekturze forum postanowiłam wypowiedzieć się na temat tej komedii. Watch me.
Ach, to nie będzie stereotypowa notka, w której opowiadam fabułę i po kolei rozkładam film na części pierwsze, by go zrecenzować. To będzie trochę "angry post", który musicie mi wybaczyć.
Jak ktoś kto ocenił American Pie na 7 może krytykować film, w którym o seksie mówi się szczerze i otwarcie, nie uprzedmiotawia się kobiet i nie rzuca wulgarnych żartów? Przede wszystkim w Sleeping with other people nikt nie boi się powiedzieć słowa seks, zamieniając je na mnóstwo innych infantylnych określeń. Jake i Lainey nie rozmawiają o "stukaniu", "pukaniu" czy "bzykaniu" tylko o seksie. Ponadto, dlaczego jeżeli ktoś szczerze rozmawia o swoim życiu seksualnym z zaufaną osobą nagle staje się to "obrzydliwe"...?
Pierwszą rzeczą, która urzekła mnie w Sleeping with other people jest właśnie fakt, że nikt nie wstydzi się własnej seksualności (oprócz Lainey, która nie jest do końca w zgodzie ze swoim ciałem, co oczywiście zostaje rozwiązane as the movie goes on) i nikt nie chowa się po kątach żeby porozmawiać o normalnych problemach, które posiada większość społeczeństwa.
Do tego po prostu muszę wspomnieć o pewnym komentarzu, który rzuciła Kara - przyjaciółka Lainey - mówiąc o swojej dziewczynie: "Pewnie spała ze wszystkimi w tym barze i nie obchodzi mnie to!" <--- this. THIS. Nieczęsto się zdarza, że kobieta jest akceptowana przez ludzi dookoła (i swoich partnerów) jeśli uprawiała seks z dużą liczbą osób. Nikomu nie przeszkadza, że Bond chodzi do łóżka z każdą napotkaną atrakcyjną kobietą, jednak jeśli czynią to kobiety społeczeństwo (widzowie, twórcy filmów) nie jest już tak wyrozumiałe. Dlatego takie pojedyncze kwestie robią wielką różnicę jeśli chodzi o reprezentację i poruszanie ważnych tematów w filmach. Jedna linijka tekstu a tyle tolerancji...!
Bohaterowie drugoplanowi są rzeczywiści, nieszablonowi - co nie zdarza się często w komediach romantycznych. Mamy tutaj pozornie stereotypowego przyjaciela z żoną i dziećmi, aczkolwiek szablonowa jest tylko jego sytuacja: Xander i jego żona - Hannah - są postaciami z przeszłością, nie wstydzą się błędów młodości, nie wstydzą się przyznać, że lubią się bawić ani nie boją się powiedzieć, że rodzicielstwo i wychowywanie dzieci jest trudne i czasami mają tego dosyć. Nie są idealnymi rodzicami, ona nie jest kurą domową, on jej nie zdradza. Są realni i do tego oryginalni i to właśnie urzekło mnie w Sleeping with other people.
Jedyne do czego mogę się przyczepić to przedłużone zakończenie. Film mógł potrwać krócej, bądź można było zastąpić wypełniacz (ostatnie 15 minut) poświęcając więcej czasu cudownym postaciom drugoplanowym.
Podsumowując: dlaczego warto obejrzeć Sleeping with other people? Bo jest nie-stereotypową komedią romantyczną, w której nie ma miejsca na slut shaming, szowinizm, rasizm i w ogóle nietolerancję w żadnej postaci. Postaci są szczere, nie boją się rozmawiać na pozornie intymne tematy, nie oceniają innych. Ponadto Jake i Lainey to jedna z najbardziej uroczych par ostatnich lat, ich związek jest dla mnie związkiem idealnym bez względu na to czy mowa o ich przyjaźni czy o czymś więcej.
Jeżeli macie więc trochę czasu, popcornu i dobrego wina w sobotni wieczór - polecam obejrzeć właśnie Sleeping With Other People.
PS. Nie było mnie. Nie było mnie długo. Postanowiłam podzielić się wytłumaczeniem tego faktu w oddzielnej notce, która wyjdzie gdy... mentalnie do niej dorosnę. It won't be long, though.





Komentarze
Prześlij komentarz