Dallas Buyers Club
Gdy tylko usłyszałam o powstaniu Dallas Buyers Club i o tym, iż jest to film ambitny i nieprzeciętny oraz występują w nim Matthew McConaughey i Jared Leto jako transseksualista - stwierdziłam, że muszę go obejrzeć.
Zwlekałam jednak dość długo na uczynienie tego, gdyż obawiałam się emocji, które mną ogarną. Brzmi to śmiesznie ale każdy kinomaniak miewa często uczucie typu: "Nie mogę jeszcze obejrzeć tego filmu, to nie czas", prawda? Czujemy, że atmosfera nie jest właściwa, bądź coś może nam przeszkodzić. Dallas Buyers Club jest filmem, który powinno się obejrzeć od początku do końca - bez przerw na kawę, ciastko, czy wyprowadzenie psa (należy koniecznie uczynić to przed rozpoczęciem seansu). Tak więc uczyniłam i dlatego dopiero po tak długim czasie.
Swoją drogą - nie macie dość tego, że premiery w Polsce są opóźnione o kilka miesięcy? Dajcie spokój, ten film wyszedł we wrześniu 2013 roku, u nas zaś pojawił się dopiero 14 marca - ileż można?!
Zwlekałam jednak dość długo na uczynienie tego, gdyż obawiałam się emocji, które mną ogarną. Brzmi to śmiesznie ale każdy kinomaniak miewa często uczucie typu: "Nie mogę jeszcze obejrzeć tego filmu, to nie czas", prawda? Czujemy, że atmosfera nie jest właściwa, bądź coś może nam przeszkodzić. Dallas Buyers Club jest filmem, który powinno się obejrzeć od początku do końca - bez przerw na kawę, ciastko, czy wyprowadzenie psa (należy koniecznie uczynić to przed rozpoczęciem seansu). Tak więc uczyniłam i dlatego dopiero po tak długim czasie.
Zacznę od lekkiego zarysu fabuły.
Lata osiemdziesiąte XX wieku. Główny bohater - Ron Woodroof (Matthew McConaughey) to "przeciętny" mieszkaniec Teksasu płci męskiej, wielbiciel ujeżdżania byków, z zawodu zaś elektryk, szczególny homofob i rasista, który nie żałuje sobie żadnej przyjemności. Nadużywa alkoholu, nikotyny, narkotyków oraz uprawia seks z kim popadnie. Pewnego dnia "przez przypadek" dowiaduje się, że nosi wirusa HIV i pozostało mu 30 dni. Ron traci wszystkich "przyjaciół", gdyż w tamtych czasach HIV kojarzony był jedynie z homoseksualistami. Hetero uważani byli za "odpornych" na wirusa. Wraz z odrzuceniem znajomych bohater traci pracę. Po fazie zwątpienia w diagnozę i po tym, jak Ron wręcz dotyka dna - postanawia walczyć z chorobą. W tym samym czasie do szpitali wchodzi nowe lekarstwo eksperymentalne - AZT, jednak dostępne tylko dla wybranych nosicieli, do których nasz bohater się nie zalicza. W poszukiwaniu medykamentów, które pomogą Ronowi przedłużyć czas, który pozostał mu na Ziemi, trafia do Meksyku, gdzie dowiaduje się o cudownym działaniu zwykłego białka i witamin. Ron postanawia sprowadzić lekarstwa do USA i sprzedawać je pozostałym chorującym. Tak oto zaczyna działalność, która przerodzi się w pseudolegalny "Dallas Buyers Club" - konkurenta AZT.
W pewnym rozdziale swej podróży, Ron (przypominam: ogromny homofob) poznaje Raya, również zwanego jako Rayon - transseksualistę, który również choruje na AIDS.
Koniec bezspoilerowej części wpisu.
Przede wszystkim chciałabym powiedzieć coś o głównej postaci Dallas Buyers Club i o kwestii, czy Oscar dla Matthew McConaughey'a był zasłużony. Muszę przyznać, że sam fakt, iż aktor schudł do sylwetki wręcz anorektycznej, by lepiej odzwierciedlić umierającego na AIDS Rona, nie przekonuje mnie do tego, by od razu wręczyć Matthew statuetkę. Według mnie Oscar tłumaczony jedynie znacznym zrzuceniem wagi byłby swoistym promowaniem anorektycznego wyglądu wśród sław. Nie wiem, dlaczego tak to odbieram, jednak nic na to nie poradzę. Przede wszystkim aktorzy uważani są za elitę, definicją elity zaś jest "grupa ludzi, na których wzorują się inni".
Na szczęście aktor nie sportretował bohatera jedynie fizycznie. Genialnie odegrał rolę obrzydliwego homofoba - używam takiego określenia, gdyż nie mogę znaleźć innego. Na początku Dallas Buyers Club Ron był wręcz odrzucający - pijak, dziwkarz i do tego ohydny rasista, jednak z postępem historii zaczynamy czuć do niego niemal sympatię a na pewno współczucie i żal.
Kolejną statuetkę odebrał Jared Leto, który wciela się w postać Rayon. Piosenkarz również znacząco schudł do roli chorego lecz czy zasłużył na Oscara?
TAK.
Widziałam mnóstwo filmów o transseksualistach, wiele portretów tego typu ról i muszę przyznać, że nie widziałam jeszcze niczego podobnego do występu Jareda Leto. Nie chodzi o to, że aktor wygląda jak kobieta, bądź mówi jak kobieta. On JEST kobietą. Rayon jest postacią niezwykłą, w której zakochałam się natychmiast. Leto tak naturalnie portretuje osobę, która urodziła się z niewłaściwym ciałem, że wręcz nie widać tego, by w ogóle grał. Rayon jest osobą niezwykle sympatyczną oraz niezwykle kobiecą, gdyż często można dostrzec u niej gesty specyficzne dla kobiet: ruchy ciała, sposób chodzenia, mimikę, czy choćby zwykłe machnięcie ręką "od niechcenia". Rayon jest istotą niezwykle ciepłą i pogodną, jednak nie zapomnijmy, iż jest nieuleczalnie chora a do tego zmaga się z nietolerancją innych odnośnie jej orientacji. Podczas, gdy Ron rozpoczyna kurację i zrywa z narkotykami oraz alkoholem i rozpoczyna zdrowy tryb życia - Rayon nie jest w stanie poradzić sobie z problemami i wciąż karmi się dragami. Jeżeli chodzi o sportretowanie postaci - Jared Leto definitywnie wygrywa z Matthew McConaugheyem.
Związek Rona i Rayon jest bardzo istotną kwestią Dallas Buyers Club. Główny bohater jest w końcu wielkim homofobem, agresywnie nastawionym do jakiegokolwiek przejawu "inności", jednak otwiera interes wraz z Rayon i w miarę upływu czasu i wspólnych przeżyć - zamieszkują razem i zaprzyjaźniają się. Powstaje między nimi silna więź. Dostrzegamy, że Ron usiłuje chronić Rayon przed krzywdą fizyczną i psychiczną, czemu dowodzi chociażby scena w sklepie spożywczym.
Scena w markecie jest demonstracją swoistej metamorfozy głównego bohatera, bowiem w niej widoczna jest przemiana, jaka w nim nastąpiła. Ron - z początku zmuszony do robienia interesów z homoseksualistami - z czasem zaczyna postrzegać ich jak zwykłych ludzi, których należy szanować oraz budzi się w nim pragnienie pomagania im w walce z okrutnym wirusem.
"Chwileczkę, chwileczkę...! Przecież Jared Leto i Matthew McConaughey to nie jedyni aktorzy w całym filmie!"
Otóż, tak. To są jedyni aktorzy, których można zauważyć. Przykładowo: by dostrzec Jennifer Garner, która wciela się w postać lekarki, będącej swoistym obiektem uczuć Rona, trzeba się sporo natrudzić. Eve - bo takie imię nosi owa pani doktor - pracuje w szpitalu, który szprycuje chorych na HIV eksperymentalnym AZT, który okazuje się nie pomagać - lecz szkodzić pacjentom. Bohaterka dosłownie gówno robi z owym faktem. Owszem, dostrzega, co Ron i Rayon usiłują osiągnąć lecz empatia to wszystko na co ją stać. Ostatecznie pozwala się wylać w ramach protestu na końcu filmu i to jest koniec historii lekarki Eve.
Nie wiem jak odczuwacie to wy, lecz mnie nie spodobała się kreacja Jennifer Garner. Nie uważam, by była wybitną aktorką lecz nie dlatego mam takie zdanie o jej występie w Dallas Buyers Club. W końcu przed Rayon nie wiedziałam, że Jared Leto potrafi tak świetnie zagrać. Według mnie Eve była bezpłciowa, pospolita i w pewnym sensie zlewała się z tłem - jakby jej tam nie było. Na pewno jednak ciężko jest wykazać się, gdy jesteś w cieniu Matthew i Jareda.
![]() |
| Przy diagnozie Ron dostaje wiadomość: pozostało mu 30 dni życia. Bohater jednak nie poddaje się i sam walczy z chorobą, co daje mu nawet 7 lat. |
Dallas Buyers Club pozwala nam wyobrazić sobie, jak wyglądał problem chorych na HIV w latach osiemdziesiątych, gdy medycyna tak naprawdę dopiero rozpoczynała walkę z tym wirusem. Kiedyś był to definitywny wyrok śmierci w przeciągu kilku miesięcy - dziś ludzie są w stanie żyć dziesiątki lat, będąc nosicielami.
Film Jean-Marca Vallee uświadamia nam również, że szpitale to także wielkie korporacje, które najbardziej pragną zarabiać i nie zawsze dobro pacjentów jest dla lekarzy na pierwszym miejscu. Prawo również nie jest idealne, o czym pod koniec filmu wspomina sam sędzia, rozstrzygający pozew Rona.
Ostatecznie Dallas Buyers Club wzruszył Yuzu, sprawił, że nieraz się roześmiała i zmusił ją do refleksji. Przedstawia bowiem problem nietolerancji względem homoseksualistów lecz nie tylko. Przede wszystkim pokazuje, że każdy człowiek, który czymś różni się od przeciętnego Kowalskiego - również jest żywą osobą, zasługującą na szacunek i zrozumienie. To coś, co powinien zrozumieć każdy człowiek.
PS. Muszę znów przyzwyczaić się do pisania notek, gdyż niedawna sesja wybiła mnie z rytmu. Och, studia wchodzą w drogę memu blogowaniu...!








Komentarze
Prześlij komentarz