The Sign of Three i emocjonalny ekshibicjonizm Sherlocka


   Nadszedł piąty stycznia i drugi epizod Sherlocka. Okres pomiędzy tymi dwoma odcinkami był okresem, w którym Internet pełen był spoilerów, gifów, screenów, domniemań fanów odnośnie niewyjaśnionych kwestii z The Empty Hearse. Podsumowując: pięć dni pełne Sherlocka Holmesa i Johna Watsona, od których nie dało się uciec (nie żeby ktokolwiek chciał). I tak będzie prawdopodobnie przez najbliższy miesiąc (bądź kolejne dwa lata), gdyż fani wielce przywiązali się do Sherlocka. Dwa odcinki trzeciej serii sprawiły, że nawiązaliśmy jeszcze silniejszą więź z Sherlockiem Holmesem, gdyż zajrzeliśmy w najbardziej intymną część jego głowy. Szczególnie w The Sign of Three, który w całości skupia się na tytułowym bohaterze, jego relacjach z Johnem i Mary oraz uczuciach. Tak, Sherlock Holmes ma uczucia i trzeba przyznać, że ma ich całkiem sporo, co wprowadza jego fanów w depresję. No, przynajmniej wprowadziło w depresję Yuzu, która pod koniec odcinka szczerze się rozpłakała.
   Tak to niestety w życiu jest. Yuzu nie myślała, że jakiś inny serial będzie w stanie wzbudzić w niej takie emocje, jak Doctor Who i znów się myliła. W trakcie oglądania The Empty Hearse i The Sign of Three przeżyła mnóstwo stresu, napady niekontrolowanego śmiechu i płaczu, wzruszała się sytuacją Sherlocka i ekscytowała sprawą, którą rozwiązywał. Ciężko jej myśleć, że następny odcinek będzie ostatnim przez długi, dłuugi czas. Szczerze mówiąc, to Yuzu nie chce wcale o tym myśleć, dlatego zamierza przestać o tym pisać i przejść do oficjalnych wrażeń z The Sign of Three. Wpis ten będzie kolejnym, przepełnionym spoilerami.



   W The Sign of Three śledztwo Johna i Sherlocka znów zostaje zepchnięte na drugi plan. Najważniejszą kwestią w odcinku nie stają się jednak relacje John x Sherlock, jak w przypadku poprzedniego epizodu, jednak osoba Sherlocka. Sherlockowe uczucia, sherlockowy stan psychiczny, sherlockowa, powracająca samotność. Detektyw w końcu doszedł do faktu, że dwa lata nieobecności całkowicie zmieniły jego życie. Nie jest już najważniejszą osobą w życiu Johna, nawet nie jest najważniejszą osobą w życiu Molly. Powrócił do punktu wyjścia, w którym został mu jedynie starszy brat, pani Hudson i sprawy do rozwiązania. Czy jednak potrafi jeszcze je rozwiązywać bez swojego drogiego bloggera? 

   No właśnie, jak to jest z tą fabułą w The Sign of Three? Tym razem scenariusz do epizodu napisany został przez Trójkę Wspaniałych - Marka Gatissa, Stephena Moffata oraz Steve'a Thompsona, co prognozowało wyważonym poziomem humoru, sadyzmu i uczuć. I tak było. Yuzu pisała już, że podczas oglądania nowego epizodu przeżyła chyba każdą emocję z możliwych, zastanawiając się nad tym, jak rujnuje sobie życie przez miłość do BBC. BBC kiedyś zniszczy jej psychikę i wyląduje w pokoju bez klamek.

Nowy odcinek Sherlocka oferuje nam mnóstwo nowych twarzy bohatera. Między innymi: Sherlock w stanie alkoholowego upojenia.


   W końcu nadszedł czas ślubu Johna i Mary. Wielkie przygotowania odbywają się w mieszkaniu na Baker Street. Watson prosi Sherlocka, by został jego drużbą, co wiąże się również z tym, że przyjaciel będzie musiał wygłosić przemowę na cześć młodej pary, zatańczyć z druhną, pomagać w przygotowaniach do uroczystości... Nasz drogi socjopata - zadziwiająco - denerwuje się całą ceremonią. Oczywiście, w końcu nowością dla niego jest posiadanie przyjaciela, co dopiero przyjaciela, który się żeni i wyznaje mu, że jest dla niego najważniejszą osobą, oprócz swej narzeczonej, oczywiście. Naszego detektywa zjada stres (wiemy to chociażby z chorobliwego tworzenia origami z serwetek czy faktu, że przygotował sobie ŚCIĄGAWKI do przemowy). Sherlock zaczyna rozumieć, że całe jego życie ulegnie przemianie, gdyż będzie w nim coraz mniej Johna. Cóż on zrobi bez swojego doktora?


   To oficjalne: Yuzu uwielbia Mary. W nowym epizodzie poznaliśmy ją trochę lepiej (choć nadal nie znamy jej mrocznego sekretu) i upewniliśmy się, że nie chce wchodzić pomiędzy Johna i Sherlocka. Wie, ile Sherlock dla niego znaczy, ile dla nich obojga znaczą sprawy, które wspólnie rozwiązują i sama namawia ich do podjęcia kolejnych. Ponadto, jak już pisałam w poprzednim wpisie o Sherlocku - Mary lubi Sherlocka Holmesa i poniekąd go rozumie. Rozumie jego uczucia do Johna i jego dziwactwa oraz akceptuje je. Mary idealnie wpasowuje się w towarzystwo, ale...
   Jak Yuzu pisała wcześniej: Mary nie ma zamiaru wchodzić między Sherlocka i Johna. Niestety, John rozpoczyna nowe życie jako mąż i niedługo ojciec, w którym będzie coraz mniej miejsca dla przyjaciela - socjopaty. Sherlock doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Sam jest poniekąd jak dziecko i wie, że Johnowi i Mary będzie wystarczyło tylko jedno. John zapewnia go, że dalej będą razem rozwiązywali sprawy ale to przecież nie będzie to samo. Watson jest zaślepiony szczęściem i nie dostrzega, z czym zmaga się jego przyjaciel. Z jednej strony: kto go za to wini? Każdy ma prawo do szczęścia, tym bardziej po dwóch okropnych latach, w których Sherlock był "martwy". Jednak jest jego najlepszym przyjacielem - czy nie powinien zauważyć uczuć Holmesa? Yuzu napisała, że Mary idealnie wpasowuje się w towarzystwo Johna i Sherlocka ale teraz, gdy została panią Watson, Sherlock nie wpasowuje się w duet Mary i Johna. 






     Jak już Yuzu wspomniała wcześniej: w The Sign of Three mamy okazję poznać wiele nowych twarzy Sherlocka: flirtującego Sherlocka, dowcipkującego Sherlocka, Sherlocka, który uwielbia tańczyć (!), pijanego Sherlocka, Sherlocka grającego w "kim jestem", Sherlocka na kacu, zdenerwowanego Sherlocka, niepewnego siebie, smutnego, samotnego, opuszczonego... *chwila przerwy, gdyż Yuzu już ryczy, potrzebuje chusteczek* Cholera, przecież w nowym odcinku oznajemy Sherlocka, który przyznaje się publicznie do niemożności rozwiązania zagadki (!). Jeśli to nie ma sprawić, że fani zbliżą się do postaci i emocjonalnie do niej przywiążą, to Yuzu nie wie, jak można to uczynić. Który z fanów na końcu The Sign of Three nie miał ochoty przejść przez ekran telewizora/komputera i z całej siły przytulić Sherlocka? Yuzu nawet przez parę minut nienawidziła Mary za odebranie Johna detektywowi. All these feels...! 


Ktoś to w końcu powiedział! A Yuzu w tej chwili zachowuje się właśnie jak taka drama queen, z powodu wszystkich emocji, które wywołał w niej nowy odcinek.

   Powracając do poważnych tematów (ponieważ coś w tym wpisie musi być profesjonalne), mianowicie nowego charakteru trzeciej serii: Yuzu ma do tego mieszane uczucia. Z jednej strony jest okropnie wdzięczna scenarzystom za tak wspaniałe sceny (pijackie eskapady Sherlocka i Johna, sprawa z Duchem, przemowa, taniec) i możliwość zagłębienia się w postać Sherlocka, z drugiej zaś strony jeden sezon ma przecież tylko 3 odcinki. "Zmarnowaliśmy" już dwa, gdyż przez te trzy godziny nie było żadnej poważnej zagadki, którą Sherlock z Johnem mogliby rozwiązać. Przez dwa odcinki nie było części "detektywistycznej" w serialu detektywistycznym. Dlatego Yuzu czuje się potwornie, ujawniając swoje uczucia, gdyż z jednej strony nie powinna czuć zawodu, bowiem uwielbia Sherlocka i bez The Sign of Three nie przywiązałaby się do niego w "nowy" sposób, z drugiej czuje właśnie zawód, gdyż w odcinkach po prostu zabrakło "sherlockowego" napięcia.
   
   Twórcom pozostaje w tej chwili kwestia rozwiązania samotności Sherlocka. Przecież muszą coś z tym zrobić, jeżeli Moffat (wiem, że tylko on jest zdolny do tak okrutnego czynu) postanowi odebrać Sherlockowi towarzystwo - Yuzu mu nie wybaczy. 
   Yuzu jest niezwykle ciekawa, jak scenarzyści zamierzają rozwiązać kwestię Mary (wiemy, co działo się w oryginalnym Sherlocku, jeżeli nie - warto zajrzeć na Wikipedię, bądź Tumblr, wierzcie Yuzu - Tumblr wie wszystko) i jej przeszłości (Yuzu ma tylko nadzieję na to, że Moffat nie uśmierci Mary - do tego również byłby zdolny tylko Stephen) oraz oczywiście jest pełna nadziei w kwestii Sherlocka. Jeżeli w trzecim odcinku Yuzu zostanie zmuszona do oglądania smutnej facjaty Benedicta przez choćby sekundę dłużej - umrze z rozpaczy. Przesadza, oczywiście ale to łamie jej serce i przyznaje się do tego otwarcie, bez bicia.
   


   PS. Yuzu zaczyna przygotowania do sesji zimowej, dlatego w najbliższym czasie usłyszycie od niej jedynie, gdy wyjdzie ostatni epizod Sherlocka. Yuzu jednak dobrze zna siebie samą, więc prawdopodobnie jest to obrzydliwe kłamstwo i zamiast się uczyć - będzie pisać notki, jednak nigdy nic nie wiadomo, warto zaś napisać o owej ewentualności zawczasu. Teraz wraca do ekscytowania się nowym epizodem i życia w świecie Sherlocka. Ciekawe, kiedy jej to przejdzie.
PPS. Ostatni wpis na blogu był trzydziestym!!! Yuzu jest dumna ze swojej wytrwałości, jest to chyba jej pierwszy blog, na którym widnieje tyle notek.

Komentarze

Popularne posty