Sherlock lives! - The Empty Hearse

   Dwa lata czekania. Dwa lata domysłów, przeglądania gifów na Tumblrze, czytania fanfiction (to akurat nie tyczy się Yuzu, gdyż nigdy tego nie czyniła jeśli chodzi o Sherlocka), słuchania soundtracku, oglądania tych samych epizodów wciąż i wciąż, zauważania nowych szczegółów z kolejnym razem... dwa lata oczekiwania na serial, który nagle stał się jedną z najsławniejszych brytyjskich produkcji. Serial, który podarował popularność Benedictiowi Cumberbatchowi, który właśnie od premiery pierwszego sezonu Sherlocka stał się jednym z najlepiej rozpoznawalnych aktorów Wielkiej Brytanii. Ba, po Sherlocku również Martin Freeman stał się popularny, ostatecznie Hobbit sprawił, że zostanie zapamiętany, aczkolwiek nie o tym tu mowa.
   W tym poście Yuzu będzie prawić o najnowszym epizodzie Sherlocka, mianowicie The Empty Hearse, rozpoczynającym trzeci sezon. Yuzu chciałaby z góry zaznaczyć, że w tym wpisie będzie mnóstwo spoilerów, morze spoilerów, spoilers, spoilers everywhere. Zostaliście ostrzeżeni.



   Przede wszystkim wyznam szczerze, iż ciężko było odpędzić się od spoilerów przez ten czas. Nie wiem jak ludzie zamierzają przetrwać nie oglądając Sherlocka przez tydzień lub dłuższy czasokres, jednak ja miałam problem, nie oglądając nowego epizodu przez jeden dzień. Przede wszystkim: zakaz używania Tumblra. Niestety, człowiek się do niego przyzwyczaja i co jakiś czas ma ochotę jednak włączyć tę stronę. Jednak jeżeli chcemy dobrze bawić się przy nowym odcinku - Tumblr musi być off limits. Prawdę mówiąc, Yuzu cały dzień usiłowała siedzieć daleko od komputera. Obejrzała nowy odcinek tak późno tylko dlatego, że od rana siedziała w kuchni, piekąc najpierw Croissanty, potem gofry, ostatecznie kończąc na robieniu piwa kremowego prosto z Harry'ego Pottera. Teraz tylko się chwali, gdyż jest z siebie niezwykle dumna.


   Wracając do Sherlocka oczywiście. 
   The Empty Hearse jest odcinkiem nieco różniącym się od poprzednich. Nowy epizod nie skupia się bowiem na sprawie, którą Sherlock i Watson mają rozwiązać lecz na Wielkim Powrocie głównego bohatera. Co prawda w Sherlocku przez wszystkie serie najważniejsze były stosunki między Sherlockiem a Johnem oraz ogólna analiza ludzkiej natury, jednakowoż aktualne dochodzenie nigdy nie było tak mało istotne w żadnym z poprzednich odcinków. 



   Minęły dwa lata od "śmierci" Sherlocka. John Watson w końcu się pozbierał, postanowił zostawić przeszłość w tyle i stwierdził, że czas się ustatkować. Z kim? Z tajemniczą (dla fanów, nie dla Johna) Mary, w której rolę wciela się życiowa partnerka Martina Freemana. Właśnie, jak to jest z tą Mary? Cały Internet aż huczał od dysput fanów Sherlocka nad tym, czy przyszła żona Johna będzie piątym kołem u wozu w związku Sherlock x John, wiele osób sądziło, iż będzie przeszkadzała ich relacjom. Na szczęście okazało się, że będzie całkowicie odwrotnie. Mary od razu stała się ulubioną żeńską postacią Yuzu w całym Sherlocku, udowodniła, że nie tylko Sherlocka lubi ale też jest w stanie współpracować. Zamiast wadzić w zespole Johna i Sherlocka - dołącza do niego. Nie w pełni, oczywiście, bowiem nic nie jest w stanie wejść pomiędzy Shersona (Sherlock x Watson). Yuzu od razu polubiła postać Mary głównie dlatego, że ma świetne teksty. Zbyt proste wytłumaczenie? Mary jest przede wszystkim zabawna, lekko szalona ale także wyrozumiała. Widzimy, że zależy jej na Johnie i rozumie go. Wspiera jego przyjaźń (małżeństwo) z Sherlockiem... czego chcieć więcej? Cóż, na pewno musi być haczyk. Z dedukcji Sherlocka na temat Mary wynika, że jest kłamcą i Yuzu podejrzewa, że kobieta ma jakąś mroczną przeszłość, jednak nie sądzę, by kłamała o swoim uczuciu do Johna. Co z tego wyniknie - zobaczymy, na pewno będzie to jednak istotne dla fabuły nowej serii Sherlocka.




   Tym razem Gatiss naprawdę zadowolił fanów, nie pozbawiając nas pewnych swoistych smaczków. Poznaliśmy bowiem rodziców Mycrofta i Sherlocka, którzy okazują być się całkowicie normalnymi ludźmi. Yuzu bardzo spodobał się ten zabieg, wyobraziła sobie bowiem dwóch młodych chłopców-geniuszy, wychowanych przez typową, stereotypową parę rodziców. Warto zaznaczyć, iż para, wcielająca się w państwa Holmes to prawdziwi rodzice Benedicta Cumberbatcha (Sherly ma oczy po matce, rzeczywiście). Yuzu, jako fanka z krwi i kości, ma nadzieję na pewne rozwinięcie wątku z rodzicami, by nie okazało się to tylko czystą wstawką dla fanów. Yuzu jednak zwykle oczekuje czegoś głębszego, skoro już twórcy decydują się na takie przedsięwzięcie. 



   Prawdziwie radosną, yuzulową reakcję wywołały sceny braci Holmes, szczególnie gra w docenione wcześniej przez Sherlocka gry rodzinne. Gatiss odważył się pokazać nam dwóch braci z nieco innej perspektywy, szczególnie Sherlocka, którego nikt nigdy nie podejrzewałby o życie w cieniu swego genialnego starszego brata. A jednak. Mycroft również zdobył sympatię Yuzu, gdyż udowodnił, że również jest geniuszem słabo obeznanym w stosunkach międzyludzkich, jednak w kwestii samotności nie różni się wcale od Sherlocka. Gatiss pozwolił nam poznać wiele nowych twarzy Mycrofta Holmesa - Mycroft pod przykrywką, Mycroft, grający w grę ze swoim ukochanym młodszym bratem, Mycroft, który "nie jest samotny", Mycroft, który nie chce wychodzić ze swoimi rodzicami... dodajmy do tego niezwykłą mimikę Matka Gatissa i wychodzi nam arcydzieło, którym Yuzu zamierza zachwycać się przez cały sezon.
   No właśnie, tym razem przecież scenariusz do odcinka nie został napisany przez Stephena Moffata - naczelnego sadystę BBC - lecz przez Marka Gatissa - człowieka znanego przede wszystkim ze swojej pasji do Doctora Who, autora dwóch odcinków tego właśnie serialu oraz oczywiście jako co-scenarzysta Sherlocka oraz aktor, grający brata głównego bohatera - Mycrofta. Jednak Mark Gatiss pokazał nam, że on również potrafi być sadystą. Przez cały odcinek dręczył fanów Sherlocka wieloma scenariuszami "śmierci" głównego bohatera. Jednym z nich, w który Yuzu na początku uwierzyła, była spekulacja Sherlock x Moriarty, wyjęta prosto z fanfiction. Yuzu przyznaje, że spodobał jej się ten "smaczek" Gatissa, gdyż jest przede wszystkim zabawny ale dowodzi też temu, że sławy dobrze wiedzą, co dzieje się w Internecie. Ostatecznie ujrzeliśmy trzy scenariusze śmierci Sherlocka i prawdopodobnie żaden z nich nie jest właściwy. Możliwe, że wersja opowiedziana Andersonowi jest zbliżona do rzeczywistej, jednak tego nie wiemy. Przez ponad godzinę Gatiss męczył nas różnymi spekulacjami, co dowodzi, iż jest on godzien zasiąść na ławce Największych Trolli 2013 roku obok Stephena Moffata.



   The Empty Hearse to pokaz genialnego aktorstwa. Benedict Cumberbatch, Martin Freeman oraz Mark Gatiss dali pokaz, jakiego dawno nie widzieliśmy.
  W końcu Sherlock powrócił z martwych a John jest wściekły. Yuzu musi przyznać, że podoba jej się reakcja Johna - zamiast zaakceptować to, że Sherlock po prostu oszukał wszystkich, przytulić go, uronić łezkę czy dwie, jak to zwykle bywa w filmowych produkcjach - John pokazał nam bardzo rzeczywistą reakcję. Watson pokazał nam swoją wściekłość. Wściekłość za to, że najlepszy przyjaciel go oszukał, pozwolił mu cierpieć po ciężkiej stracie, John prosił go o znak; znak, że nadal żyje i cud - by przestał być martwy. Doktor jest wściekły za to, że przyjaciel nie powiadomił go o tym, że jednak nie umarł. Podczas, gdy ponad dwadzieścia osób wiedziało o planie Sherlocka - John został pominięty. 
   Martin Freeman pokazał nam, jak świetnym jest aktorem - szczególnie w scenie, w której Sherlock ukazuje mu się po raz pierwszy od dwóch lat. Yuzu była pełna podziwu dla wszystkich emocji, jakie przedstawia nam Freeman. Ten moment ujawnienia oraz scena w wagonie metra zostaną chyba ulubionymi chwilami Yuzu w Sherlocku, gdyż są przejawem niesamowitego aktorskiego geniuszu obu panów. Cumberbatch w scenie w wagonie przedstawił nam człowieka zdesperowanego, który stracił jakąkolwiek nadzieję. W tamtej chwili wspaniały i genialny Sherlock Holmes był człowiekiem zrozpaczonym i roztrzęsionym, jakim nigdy go nie widzieliśmy. Oczywiście to wszystko była gra, co dowodzi, że Sherly również posiada poczucie humoru i umiejętności trollowania Johna, co ostatecznie wzbudza w nas wybuch śmiechu, podobnie jak scena w restauracji i niezwykły francuski akcent Cumberbatcha. 

It's true love.


   Yuzu zastanawia się, czy Gatiss odwiedzał Tumblr, czy portal Fanfiction.net w poszukiwaniu pomysłów, bowiem człowieka nachodzi wrażenie, iż zbyt dużo wątków jest po prostu tak uroczo pożądanych. Yuzu jednak uważa, że był to swoisty prezent dla fanów i wcale się nie obraża, gdyż nie widzi w tym nic złego, ponieważ żaden ukłon w stronę wielbicieli nadto nie raził w oczy. The Empty Hearse jest przecież odcinkiem wprowadzającym do nowych "przygód" Sherlocka i Watsona. Co prawda poprzednie serie nie zawierały tego typu wprowadzeń ale dlaczego twórcy nie mieliby zacząć takowych tworzyć?
   Jedno wiemy na pewno: The Empty Hearse wprowadził urozmaicenie do życia fanów. Internet jest pełen Sherlocka, nie można się wręcz od niego odpędzić, jednak Yuzu jest z tego powodu jak najbardziej zadowolona, gdyż od dwóch dni o niczym innym nie myśli. Jest to dopiero pierwszy odcinek z trzech i Yuzu lekko obawia się co uczynią następne. O tym jednak przekonamy się piątego stycznia.

PS. Oglądanie nowego odcinka Sherlocka jest jak urodziny dla każdego fana. Yuzu miała więc podwójne urodziny ze względu na to, że urodziła się 3 stycznia, a epizod skończyła oglądać po północy. Double win!

PPS. Czuję, że ta notka nie byłaby kompletna, gdybym nie wspomniała o pocałunku Sherlocka i Molly. Otóż, moje zdanie na ten temat jest następujące: w trakcie trwania pocałunku byłam zdruzgotana i oburzona, bowiem związek z Molly kompletnie nie pasowałby do postaci Sherlocka. Na szczęście nic z tego nie wynikło, Sherlock uznał to za swoiste "podziękowanie" Molly za pomoc.
Co nie zmienia faktu, że był to jeden z najlepszych pocałunków, jakie kamera widziała. *fangirl mode: ON* Ten kołnierzyk, te włosy... ta benedictowa szczęka *___*


Komentarze

Popularne posty