Dziś troszkę inaczej, czyli ulubieni aktorzy serialowi Yuzu
Po tych kilkudziesięciu wpisach czas trochę się rozluźnić, dlatego Yuzu postanowiła wymienić swoich ulubionych serialowych aktorów. Wiadomo, że Yuzu jest maniakiem serialowym w stu procentach i zawsze będzie w stanie znaleźć czas na obejrzenie nowego odcinka Sleepy Hollow, czy Big Bang Theory (niekoniecznie potem ma czas na napisanie długiej notki na ich temat, co rani yuzulowe serce). Yuzu posiada listę panów, z którymi serial obejrzy bez względu na to, czy jest to produkcja dobra, czy niekoniecznie. Czasami warto jest obejrzeć kiepski film, chociażby dlatego, że jeden aktor dobrze w nim wystąpił. Z panami wymienionymi poniżej raczej nie ma tego problemu, gdyż większość seriali - głównie dzięki ich prezencji - jest bardzo dobra.
Notka napisana całkowicie w pierwszej osobie - co rzadko mi się zdarza, czasem przyłapuję się na tym, że piszę na facebook'u jako Yuzu, co robi się trochę przerażające, acz satysfakcjonujące.
Warto również dodać, że Yuzu nie wspomina tu o serialach sprzed 10-ciu lat, gdyż lista byłaby niezwykle długa ale zamierza uczynić to w osobnej notce, gdyż takowy spis jej ulubionych aktorów, grających w produkcjach wydanych ponad bądź dzisięć lat temu już uczyniła.
Cóż, Branagh jest przede wszystkim reżyserem i aktorem teatralnym, lecz zbrodnią byłoby nie wymienić go w tej liście. Jego nazwisko kojarzy się nam przede wszystkim z Shaekspeare'm, nie lubię jednak takiego szufladkowania, dlatego walczę z tym zabiegiem, jak tylko się da.
Kenneth Branagh jest w końcu świetnym aktorem. Za każdym razem, gdy widzę go w nowej roli, dziwię się jak świetnie ją dopracował. Nie jest to aktor, który po prostu odgrywa swoje role, Branagh wciela się w postać całkowicie. Widać, że spędził sporo czasu na dopracowywanie szczegółów i dzięki temu odzyskuję wiarę w prawdziwe aktorstwo.
Tego pana długo nie widzieliśmy w świecie seriali (przed Wallanderem ostatnią rolę zagrał w 1988) jednak powrócił jako szwedzki detektyw i uważam, że nie muszę wspominać o tym, jak zachwycona byłam jego postacią a przede wszystkim "branagh'ową" grą aktorską.
Powiedzmy sobie szczerze - ów pan musiał znaleźć się na tej liście. Irons jest wyśmienitym aktorem, uwielbiam jego role filmowe i co prawda nie powinnam się teraz nad nimi rozwodzić, bo mam tu prawić o serialowych występach... boli mnie to niesłychanie, lecz zdecydowałam się powstrzymać.
Cóż, każdy chyba zna Ironsa, nieprawdaż? Nawet kompletny laik w dziedzinie filmów kojarzy go z twarzy, bądź nawet nazwiska jak dobrze pójdzie. Nie, nie uważma się za świetnego znawcę dziedziny filmu, nadal wiem, że jeszcze dużo mi zostało, lecz lata interesowania się tym tematem robią swoje. Mówię to z jak największym obiektywizmem, ponieważ często zastanawiam się nad moimi równieśnikami, którzy nie wiedzą co to "Mechaniczna Pomarańcza", bądź "Fight Club", zaś ich ulubionym filmem są "Szybcy i Wściekli". Owszem, nie każdy pasjonuje się filmem, lecz nie jestem do końca pewna, gdzie leży granica między posiadaniem innych zainteresowań a ignorancją, jednak nie będę się teraz nad tym rozwodzić.
Znów zboczyłam z tematu! Pan Irons! Henryk IV, Rodrigo Borgia, Hrabia Leicester, Charles Rider, proszę państwa. Perełki wśród postaci po prostu. Dla tak dobrze odegranej postaci można oglądać cały serial, jak w przypadku Borgiów czy Hollow Crown - dwa epizody z Henrykiem IV (przyznam szczerze, że ta historia trochę mnie nudziła, jednak rola Ironsa - niesamowita, as always). Ten mężczyzna zagra każdą rolę, którą mu dadzą i zrobi to oczywiście z klasą. Nie mam nic więcej do dodania.
Ze względu na moje wielkie uwielbienie do seriali kostiumowych, muszę wymienić jeszcze trzech panów, mianowicie:
Notka napisana całkowicie w pierwszej osobie - co rzadko mi się zdarza, czasem przyłapuję się na tym, że piszę na facebook'u jako Yuzu, co robi się trochę przerażające, acz satysfakcjonujące.
Warto również dodać, że Yuzu nie wspomina tu o serialach sprzed 10-ciu lat, gdyż lista byłaby niezwykle długa ale zamierza uczynić to w osobnej notce, gdyż takowy spis jej ulubionych aktorów, grających w produkcjach wydanych ponad bądź dzisięć lat temu już uczyniła.
Kenneth Branagh
Cóż, Branagh jest przede wszystkim reżyserem i aktorem teatralnym, lecz zbrodnią byłoby nie wymienić go w tej liście. Jego nazwisko kojarzy się nam przede wszystkim z Shaekspeare'm, nie lubię jednak takiego szufladkowania, dlatego walczę z tym zabiegiem, jak tylko się da.
Pan Branagh również jest zdziwiony swoim nazwiskiem na tej liście.
Tego pana długo nie widzieliśmy w świecie seriali (przed Wallanderem ostatnią rolę zagrał w 1988) jednak powrócił jako szwedzki detektyw i uważam, że nie muszę wspominać o tym, jak zachwycona byłam jego postacią a przede wszystkim "branagh'ową" grą aktorską.
David Tennant
Po prostu musisz kochać go jako Dziesiątego Doktora.
Ach, Tennant, Tennant, Tennant... Staram się opanować swoją wewnętrzną fangirl i napisać dla odmiany coś sensownego... nie tylko to, że uwielbiam jego "Allons-y", jego mimikę i bokobrody. Cóż, do dzieła więc.
Oczywiście David Tennant jest najbardziej znany ze swojej roli dziesiątego Doktora w brytyjskim serialu pt. Doctor Who (jeśli ktoś nie zna - "wyguglować" - obowiązkowo!) oraz roli Barty'ego Croucha Jr. w 4 części Harry'ego Pottera. Tennant jest również gwiazdą kina brytyjskiego (BBC go kocha) i świetnym aktorem teatralnym. Cóż, mogę powiedzieć jedno: styl Tennanta należy zobaczyć na własne oczy (nie zaszkodziłoby również usłyszeć jego wspaniały akcent) -dlatego ochoczo do tego zachęcam, gdyż definitywnie warto. Jedyne, co nie podobało mi się w karierze Tennanta to produkcja Szpiegów w Warszawie i to pewnie będę wypominać do końca swych dni, jednak pamiętajmy o zakazie szufladkowania, czyli jedna zła rola Davida złym aktorem nie czyni.
Jim Parsons
W ciągu ostatnich kilku lat laureat 3 nagród Emmy oraz jednego Złotego Globa za The Big Bang Theory - serial o nerdach z prawdziwego zdarzenia (nie takich hipsterskich - oto odcinek z cyklu Yuzu hejtuje). Parsons odegrał tam świetnego Sheldona Coopera - doktora z dziedziny fizyki, specjalisty z dziedziny teorii strunowej, kompletnego amatora w kwestii jakichkolwiek umiejętności socjalnych, bądź zdolności życia w społeczeństwie. Brzmi trochę jak Sherlock lecz nie należy ich porównywać. Sheldon jest zupełnie innym typem geniusza.
Gdyby nie Jim Parsons, nie kochalibyśmy Sheldona tak mocno i jest to oczywisty i niezaprzeczalny fakt. Jego mimika (bądź często po prostu jej brak), "sheldonowy" sposób bycia nadal zaskakują a serial liczy sobie już przecież siedem sezonów.
Benedict Cumberbatch
*wewnętrzny yuzulowy fangirl dostaje drgawek*
Benedict Cumberbatch. Aktor, który stał się popularny na przełomie zaledwie paru tygodni, głównie przez rolę Sherlocka Holmesa. Nie było go całe moje życie i nagle - bam! - Cumberbatch istnieje, Cumberbatch jest genialnym aktorem, Cumberbatch posiada okrutnie dziwne nazwisko. O zgrozo.
Cóż mogę powiedzieć? Benedict omamił mnie swoim świetnym występem w Sherlocku, niezwykłym Parade's End, czy To the Ends of the Earth. Skradł Chrisowi Pine nowego Star Treka swoim występem w roli "Tego Złego, Seksownego", mianowicie Khana, powalił swoim przecudnym, głębokim głosem w roli Smauga w Hobbicie, zaś miliony fanów z niecierpliwością śledzą jego karierę, czekając na coraz to nowe premiery. Benedict odbiera ostatnio sporo nagród zapewniając w dobrym guście, iż na nie nie zasłużył (ach, ci Brytyjczycy!), co wzbudziło jedynie głębsze uczucie fanów. W roku 2013 zagrał w sześciu filmach (nie licząc nowego sezonu Sherlocka), w tym cztery zostały nominowane do Złotych Globów/Oskarów. Cóż, czekamy na Baftę, panie Cumberbatch.
Matt Smith
Muszę przyznać, iż ten pan skradł yuzulowe serce zaraz w pierwszym odcinku piątego sezonu Doktora Who. Wiem, że dużo ludzi była sceptycznie nastawiona do Matta, odgrywającego rolę Doktora, jednak u mnie stoi zaraz za Davidem Tennantem, który jednak zajął miejsce w yuzulowym konkursie Najlepszy Doktor Ever.
Doktor Smitha jest dość podobny do tennantowego Doktora, jednak troszkę bardziej szalony i zdecydowanie zaskakujący. Do tego wygląda naprawdę dobrze w muszkach, kowbojskich kapeluszach, fezach i emo-grzywce, co tylko dowodzi mej tezy o nim jako świetnym Doktorze. Płakałam szczerymi łzami, gdy zmuszono mnie do pożegnania się z Mattem Smithem lecz każdy fan Doctora Who musi przyzwyczaić się do zmian, dlatego Capaldiego (i jego nerki) przywitałam z szerokim uśmiechem.
Niestety, w produkcjach pełnometrażowych Matt już tak genialny nie jest (Widziałam Womb oraz The Shadow in the North i nie byłam przekonana) - czekamy na jego przyszłe produkcje z nadzieją, iż będzie tylko lepiej.
David Duchovny
Jak wiecie - mam wielki sentyment do Davida Duchovnego ze względu na me uczucie do Archiwum X, o którym pisałam tutaj, jednak swój prawdziwy potencjał Duchovny pokazał dopiero w Californication - serialu, opowiadającym o rozwiedzionym pisarzu, uzależnionym od seksu (no, może niekoniecznie - to facet, który po prostu sypia z kim się da), kompletnym draniu, którego jednak nie sposób nie polubić przede wszystkim dlatego, że jest niezwykle ludzki. Duchovny dał świetny popis swoich prawdziwych umiejętności wcielając się w rolę właśnie Hanka Moody'ego i przyznaję, że choć nie widziałam wszystkich sezonów Californication - jest to mój ulubiony występ Davida, przebił nawet mego ukochanego Foxa Muldera, co jednak o czymś świadczy.
Jeremy Irons
Powiedzmy sobie szczerze - ów pan musiał znaleźć się na tej liście. Irons jest wyśmienitym aktorem, uwielbiam jego role filmowe i co prawda nie powinnam się teraz nad nimi rozwodzić, bo mam tu prawić o serialowych występach... boli mnie to niesłychanie, lecz zdecydowałam się powstrzymać.
Cóż, każdy chyba zna Ironsa, nieprawdaż? Nawet kompletny laik w dziedzinie filmów kojarzy go z twarzy, bądź nawet nazwiska jak dobrze pójdzie. Nie, nie uważma się za świetnego znawcę dziedziny filmu, nadal wiem, że jeszcze dużo mi zostało, lecz lata interesowania się tym tematem robią swoje. Mówię to z jak największym obiektywizmem, ponieważ często zastanawiam się nad moimi równieśnikami, którzy nie wiedzą co to "Mechaniczna Pomarańcza", bądź "Fight Club", zaś ich ulubionym filmem są "Szybcy i Wściekli". Owszem, nie każdy pasjonuje się filmem, lecz nie jestem do końca pewna, gdzie leży granica między posiadaniem innych zainteresowań a ignorancją, jednak nie będę się teraz nad tym rozwodzić.
Znów zboczyłam z tematu! Pan Irons! Henryk IV, Rodrigo Borgia, Hrabia Leicester, Charles Rider, proszę państwa. Perełki wśród postaci po prostu. Dla tak dobrze odegranej postaci można oglądać cały serial, jak w przypadku Borgiów czy Hollow Crown - dwa epizody z Henrykiem IV (przyznam szczerze, że ta historia trochę mnie nudziła, jednak rola Ironsa - niesamowita, as always). Ten mężczyzna zagra każdą rolę, którą mu dadzą i zrobi to oczywiście z klasą. Nie mam nic więcej do dodania.
Michael C. Hall
Po raz pierwszy ujrzałam go w Six Feet Under, by później zostać zaskoczona przez jego występ w Dexterze, który skradł me serce. Dwie kompletnie różne postaci, zagrane genialnie, za które oczywiście został nagrodzony (postać Davida Fishera - 2 nagrody, zaś za Dextera otrzymał Złotego Globa), co raczej udowadnia moją tezę, iż Michael jest definitywnie dobrym aktorem. Nie widzieliśmy go często w filmach pełnometrażowych, jednak uważam, że jest to aktor serialowy w stu procentach. Nie ma to na celu obrażania pana Michaela, gdyż - wbrew ogólnemu pojęciu - seriale wcale nie są gorsze niż filmy. Jest to po prostu inny typ produkcji, nie każdy aktor filmowy nadaje się do serialu i na odwrót. Czekam na kolejne tytuły z panem Hallem. Miejmy nadzieję, iż pojawią się niedługo, gdyż Dexter silnie zranił me serce ostatnim odcinkiem i potrzebuję lekarstwa.
Ze względu na moje wielkie uwielbienie do seriali kostiumowych, muszę wymienić jeszcze trzech panów, mianowicie:
Richarda Armitage, za rolę Johna Thorntona w produkcji BBC North & South i me uwielbienie do niego jako Thorina Dębowej Tarczy.
Colina Firtha, za rolę pana Darcy'ego, w Dumie i Uprzedzeniu - sześcioodcinkowej produkcji BBC
Toby'ego Stephensa, za rolę pana Rochestera w Jane Eyre, również BBC (!) i tak jak pan Firth - po prostu musiał zostać wymieniony
Chciałabym ponownie zaznaczyć, iż ta lista jest zbiorem moich ulubionych aktorów, grających w produkcjach telewizyjnych. Jest wielu ludzi kina, których ubóstwiam i którzy również grali w serialach, jednak nie wyszło im to najlepiej, dlatego szanuję ich jako aktorów filmowych. Długo zastanawiałam się nad dodaniem do listy Jonathana Rhys Meyersa, bądź Kevina Spacey, jednak pierwszy z panów ma okrutnego pecha, jeśli chodzi o produkcje telewizyjne, drugi zaś zagrał w jednym serialu i owszem - Yuzu podziwia jego grę aktorską - lecz to nadal jest tylko jeden tytuł, Spacey zaś jest wspaniałym aktorem filmowym - i tyle.












Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać. ;)
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=28snhq40C8o
Wcale się nie dziwię! To jest świetne (Irons w tragicznej roli), uwielbiam czasem obejrzeć sobie durny film, choć D&D mnie skrzywdziło jako gracza.
Usuń