About Time

  Dzisiejsza notka będzie trochę inna niż wszystkie, gdyż pisana była w trakcie 8-godzinnej podróży do Warszawy (opublikowana niestety trochę później), w trakcie której zdążył zepsuć się pociąg (temperatura była dodatnia), po dwóch godzinach zorganizowano przesiadkę do następnego, po czym konduktorzy zorientowali się, że drugi pociąg nie jedzie do Warszawy, więc po kilku przystankach pasażerowie zmuszeni zostali do trzeciej przesiadki. Na szczęście była to ostatnia zmiana i po właśnie ośmiu godzinach Yuzu dotarła do stolicy. 
Polska.


 Dzień przed powrotem do Stolicy Yuzu postanowiła się odprężyć i obejrzeć jakiś film. Jak powszechnie wiadomo: kinomanom film wybrać ciężko. Yuzu wiedziała jednak, że musi to być coś odprężającego; coś, co pozwoli zapomnieć o tym, że nadszedł czas nauki do sesji. I Yuzu przyznaje, iż About Time jest takim właśnie filmem. Nie powinniśmy się dziwić, w końcu scenariuszem oraz reżyserią zajmował się Richard Curtis, reżyser znany przede wszystkim z Notting Hill, Bridget Jones, Love Actually czy Czterech wesel i pogrzebu. Film Curtisa jest zabawną i uroczą komedią romantyczną, która jednak nie jest głupiutka, jak to zwykle bywa u tego typu produkcji lecz niesie ze sobą ważny przekaz. Dlatego pomimo gatunku About Time nie należy podchodzić do filmu jak do produkcji, która ma za zadanie obniżyć nasze IQ na dwie godziny lecz do takowej, po której człowiek powinien poważnie się zastanowić nad tym, co w życiu jest istotne. 


   Filmwebowe opisy głoszą, iż About Time to produkcja, opowiadająca historię Tima - młodego mężczyzny, który posiada umiejętność podróży w czasie. Yuzu z jednej strony się zgodzi – z drugiej jednak - niekoniecznie. About Time może opowiada historię życia rudego, słodkiego i nieobytego w świecie chłopaka, jednak to, że podróżuje on w czasie jest w całym filmie najmniej istotne. Nie jest to w końcu opowieść o podróżniku w czasie – About Time to film o miłości: miłości do kobiety, miłości do rodzeństwa, miłości do rodziców ale też film o życiu. Curtis przedstawia nam swoją odpowiedź na pytanie: „Co tak naprawdę powinniśmy cenić w życiu”. Nie jest to bowiem żaden kodeks postępowania; reżyser po prostu daje nam wskazówkę; przedstawia kwestię, którą powinniśmy rozważyć. Możemy też spojrzeć na film jak na zwykłą, zabawną komedię romantyczną, bez żadnego przekazu i prawdopodobnie też nam się spodoba. Powiemy, że Tim jest uroczy, Mary słodka a cały film zabawny i wart obejrzenia. Ocenimy nawet na siedem, nie zastanawiając się nad przekazem, bo nikt nas do tego nie zmusza.
Yuzu jednak zastanowiła się nad przekazem, gdyż jakim fangirlem byłaby, gdyby nie miała wdawać się w szczegóły?

   W filmie Curtisa jest wiele niewyjaśnionych kwestii, Yuzu czytała wypowiedzi wielu krytyków, którzy zwracali na to szczególną uwagę. Nie wyjaśniono bowiem, skąd rodzina Tima ma pieniądze na życie, jak stać ich na mini-willę nad morzem (wspomniano o bogatym dziadku opuszczonym przez rodzinę, ponieważ skupił się na pieniądzach – to może być źródłem bogactwa), nie było wzmianki na temat edukacji Tima – w końcu był prawnikiem, nic jednak nie wspomniano o studiach. Tim nie był raczej wybitnym młodym człowiekiem, nie sprawiał wrażenie nader inteligentnego, zaś bez problemu zdał studia i dostał pracę w Londynie?
   Możemy dalej wymieniać różne niedoszlifowane szczegóły lecz Yuzu uznała, że reżyser po prostu uznał je za nieistotne. Curtis stwierdził, że detale są nieważne i należy skupić się na sensie About Time. No właśnie. Jaki miałby być to sens?



   Młody Tim dowiaduje się, że potrafi podróżować w czasie. Pytany przez ojca, cóż zamierza zrobić z tą wiedzą i jak planuje używać daru, odpowiada: chciałbym znaleźć dziewczynę. No tak, przecież jest 21-letnim facetem. Proste i logiczne. Czy tę dziewczynę znajduje? Oczywiście, w końcu film nosi plakietkę komedii romantycznej. Tim przeprowadza się do Londynu, gdzie poznaje Mary i jej uroczą grzywkę. Dziewczę jest nieśmiałe i niepewne siebie, wygląda trochę geekowato, dlatego Yuzu z miejsca ją polubiła. Rachel McAdams idealnie pasuje do tej roli, która zdecydowanie różni się od jej poprzednich wcieleń. 
Tim od razu zakochuje się w dziewczęciu lecz pojawiają się niemałe przeszkody, stojące na drodze ich miłości (wybaczcie patos, Yuzu przyznaje, że jest to nieznaczny sarkazm). 
   I tu pojawia się ale, bowiem About Time wcale nie jest filmem o tym, jak rudy cud-chłopak usiłuje poderwać śliczną miłośniczkę literatury. Czas już chyba przejść do rzeczy. 
   Tim podróżuje w czasie, usiłując naprawiać błędy swoje i swoich bliskich, jednak efekt motyla to kawał drania. Chłopak dowiaduje się, że nawet jeśli odwróci bieg czasu i uratuje kogoś od złego - ktoś poniesie konsekwencje. Coś przecież musi się zmienić. Tim odkrywa, że nie da się wygrać ze śmiercią, a majstrowanie przy narodzinach "będzie bolało". Jako dorosły już mężczyzna - mąż i ojciec - powoli zaczyna dostrzegać, że najlepiej jest pozwolić życiu toczyć się samemu i żyć z dnia na dzień. Uczy się, że podróże w czasie nie są mu potrzebne i cieszy się każdym nowym dniem.


   
   Najsilniejszym aspektem About Time są bohaterowie, zaś by być bardziej dokładną - rodzina Tima. Ojciec i siostra - Kit Kat - są chyba ulubionymi postaciami Yuzu. Tata prawdopodobnie dlatego, że został świetnie sportretowany przez ulubionego przez Yuzu Billa Nighy, siostra zaś była najbardziej rzeczywistą bohaterką w całym filmie: rozpieszczona córka bogaczy, lecz nie w sposób negatywny - Kit Kat po prostu czasem pozwalała sobie na śmiałe posunięcia w stronę innych ludzi (kompletna nieświadomość o istnieniu rzeczy takiej jak przestrzeń osobista). Siostra Tima to dziewczyna, która zawsze dokonywała złych wyborów w miłości, nie potrafi ułożyć sobie życia, żałuje wielu rzeczy i nie lubi samej siebie, podczas gdy wszyscy dookoła (szczególnie jej brat) ją uwielbiają, o czym dziewczyna wydaje się zapominać. Yuzu lubi pokazy miłości do rodzeństwa w filmach, gdyż sama darzy swoje szczególnym uczuciem i dałaby się za nie (za rodzeństwo, oczywiście) pociąć. Curtis podarował Yuzu kolejny smaczek, którym się delektowała, prawie tak samo jak "geekowatością" Mary. 

Yuzu była oczarowana rodziną Tima.
   Na koniec filmu - oczywiście z niewielką łezką w oku Yuzu - autorka bloga postanowiła zastanowić się nad jego znaczeniem. Curtis głosi, że powinniśmy cieszyć się każdym dniem i przede wszystkim nie myśleć o przeszłości, gdyż nie będziemy w stanie jej zmienić i martwienie się o rzeczy, na które nie mamy już wpływu nie przyniesie niczego dobrego. Powinniśmy pogodzić się z błędami, które popełniliśmy i żyć dalej.

   Po tego typu filmie rozpoczyna się moment ogólnej kontemplacji w ciszy i następuje dziesięć minut, w których planujesz od dziś postępować inaczej, zmienić sposób, w jaki żyłeś dotychczas na lepszy. Ostatecznie następnego dnia i tak kończysz z nosem w ekranie, przeglądając najnowszą sesję zdjęciową Toma Hiddlestona, bądź nowe screeny z Doctora Who, wieczorem zaś podczas seansu mówisz sobie "jeszcze jeden odcinek", ostatecznie oglądając dziesięć. 
   Może Yuzu podchodzi do tematu dosyć sceptycznie lecz pisze czystą prawdę. Rzeczywiście: Yuzu stara się nie myśleć o przeszłości i iść do przodu (prawdę mówiąc, bardziej denerwuje się przyszłością) ale nie jest to zasługa About Time. Dla Yuzu nie był to film, który zmienił jej kolorową egzystencję. By obronić Curtisa Yuzu przyzna, że reżyserowi udało się sprawić, iż zastanowiła się nad życiem. Niestety potrzeba o wiele więcej, by kino naprawdę zadziałało na ludzi.
   Ostatecznie Yuzu ocenia About Time pozytywnie; jest to bowiem uroczy film z dobrą obsadą i świetnymi postaciami; film, który bardzo przyjemnie się ogląda. Film Curtisa sprawi, że będziemy na przemian weselić się i smucić, definitywnie wciągając się w historię rudego Tima. Przynajmniej tak było w przypadku Yuzu.

Komentarze

Popularne posty