"Lśnienie" Stephena Kinga, czyli co nas przeraża w Panoramie
Hańba dla Yuzu, hańba dla kraju, hańba dla krowy... za tak długą nieobecność na jej ukochanym blogu. Niestety, na swoje usprawiedliwienie posiadam jedynie fakt, iż w tym tygodniu miałam dwa kolokwia plus wejściówkę z zoologii i cały wolny czas poświęcałam na naukę.
Nic to, bo Yuzu w końcu wróciła do domu i ma trochę wolnego czasu dla siebie (książki, gry, filmy, cóż za ekstaza!), dlatego po wysłaniu skończonego projektu z zoologii zaraz postanowiła zabrać się za nową notkę.
Niedawno wydano najnowszą powieść Stephena Kinga - króla horroru - mianowicie Doktor Sen, która ma być kontynuacją słynnego Lśnienia. Oczywiście stoi już na yuzulowej półce z książkami, lecz Yuzu postanowiła odświeżyć sobie część pierwszą, którą czytała jako dwunastolatka (Yuzu była dziwnym dzieckiem). Każdy pretekst do przeczytania dobrej książki jest w porządku, nieprawdaż?
Jako, że Yuzu nie ma problemów z czytaniem jednej książki kilka razy (Dumę i Uprzedzenie czytałam z pięć razy, Wiedźmikołaja trzy... w dzieciństwie zaś w oczekiwaniu na nowego Harry'ego Pottera, wszystkie części czytało się od nowa - w wyniku czego całą serię znam prawie na pamięć).
Warto odświeżać sobie powieści i - choć może niektórzy uznają to za nudne - dla mnie jest to jak ponowne przeżycie wszystkich przygód z dawnymi przyjaciółmi... jeżeli powieść jest dobra, oczywiście. No i niekoniecznie możemy uznać Jacka Torrance'a za naszego przyjaciela, jednak mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi.
Lśnienie po raz pierwszy czytałam jako dwunastolatka. Byłam dziwnym dzieckiem (to już wiemy) i najlepsze książki czytywałam właśnie na przełomie podstawówki i gimnazjum. Nie jest to pewnie dobra lektura dla młodej dziewczynki lecz ja definitywnie nie miałam z nią żadnych problemów. Oczywiście, że momentami strasznie się bałam, dlatego pewne rozdziały czytane były jedynie w południe (muszę przyznać, że to samo robiłam, gdy czytałam powieść po raz drugi - już ponad tydzień temu) ale to właśnie czyni Lśnienie powieścią ciekawą.
Rodzina Torrance'ów postanawia przeprowadzić się na zimę do odciętego od świata hotelu Panorama, bowiem Jack dostaje tam posadę dozorcy. Wcześniej, głowa rodziny przez swe problemy z alkoholem i agresją traci posadę nauczyciela, dlatego Panorama jest dla jego rodziny (i niego samego) ostatnią deską ratunku.
Niestety, jak możemy się domyślić, Panorama nie jest tak piękna, jak ją malują właściciele. Okazuje się, że hotel ma mroczną przeszłość, którą rodzina zaczyna odkrywać po przeprowadzce w zasypane śniegiem i całkowicie odcięte od świata góry.
Wszystko zaczyna się od Danny'ego. Dzięki mocy, którą posiada, potrafi widzieć przyszłość, przeszłość, istoty nadprzyrodzone (duchy) oraz czytać w myślach i wyczuwać uczucia otaczających go ludzi. Niestety, nie jest to raczej dar, który powinni posiadać mali chłopcy. Syn Wendy i Jacka ma bowiem przyjaciela imieniem Tony, którego nie widzi nikt poza chłopcem oraz który pokazuje mu różne obrazy z przeszłości, przestrzega go przed "redrum", jego ojcem oraz samą Panoramą...
Jak to jest, że książka napisana tak dawno temu (bo w 1977 roku) nadal jest powieścią czytaną? To prawda, że w momencie wychodzenia sequela, sprzedaż pierwszej części znacznie wzrasta, jednak Lśnienie czytało się przecież jeszcze przed zapowiedzią Doktora Sen.
W Lśnieniu podoba mi się to, że King nie przechodzi od razu do pełnej grozy akcji. W tej powieści historia toczy się powoli, autor pozwala nam poznać bohaterów, ich historię , uczucia oraz przeżycia, kształtujące ich osobowości. Prawdziwa akcja zaczyna się dopiero w połowie książki. Zabieg ten pozwala nam wczuć się w powieść, zakorzenić się w jej fabule, by w momencie pojawienia się problemów dla rodziny Torrance'ów - kompletnie zatracić się w grozie Panoramy.
Pomimo tego, że czytałam już tę powieść wcześniej oraz widziałam film z dwa, trzy razy - jak już wspomniałam - nadal bałam się czytać niektóre rozdziały. Sposób, w jaki King napisał swoje dzieło po prostu budzi trwogę. "Straszne" momenty są napisane z jednej strony prosto, niepozornie, co jednak tworzy klimat Lśnienia. Ten, kto czytał, zrozumie, o co mi chodzi. Ci, którzy znają dawny styl Kinga - również. Niestety - moim zdaniem - King zmienił swoje powieści mniej-więcej, gdy powstała Komórka i nie darzę jego nowych dzieł wielkim uczuciem. Miasteczko Salem, To, Cujo, Carrie... to były historie!
Na podstawie powieści Kinga powstał również film reżyserii Stanleya Kubricka, ze wspaniałym Jackiem Nicholsonem w roli głównej. Jest to tak samo kultowy film jak książka (nazwisko reżysera mówi samo za siebie), zaś Nicholson odwalił kawał dobrej roboty, tworząc postać Jacka Torrance. Zagrał fenomenalnie, nie mam nic więcej do dodania.
Nie jest to odpowiednia chwila, by rozwodzić się nad tą produkcją, jednak muszę napisać, że film jest niedoceniany w dzisiejszych czasach. Kiedyś, gdy nie było krwawych horrorów pełnych mózgów, wnętrzności i seksu, Lśnienie naprawdę robiło wrażenie i jeżeli ktoś nie lubi (tak jak ja, co jest pewnie bardzo widoczne) takich produkcji jak Piątek trzynastego, woli raczej odrobinę grozy, strachu przed niewidzialnym, prawdopodobnie polubi właśnie Lśnienie.
Takim właśnie osobom polecam tę powieść oraz resztę dawnych dzieł Stephena Kinga. Fani prawdziwej grozy, nutki tajemnicy i przede wszystkim dobrze napisanej książki, będą się świetnie bawić (i może nawet trochę obawiać) podczas lektury Lśnienia. Za to Yuzu w tej chwili kończy swoją drugą przygodę z tą powieścią i zaczyna Doktora Sen, po którym wrażenia prawdopodobnie również pojawią się na tym blogu. Au revoir!






Komentarze
Prześlij komentarz